wtorek, 10 stycznia 2017

Dorosłość- boisz się jej czy jesteś dumna,że w nią wkroczyłaś?


W życiu każdego człowieka nadchodzi czas gdy opinia rodziców o naszym życiu jest zbędna. Sami widzimy co jest dla nas dobre ,a co złe. Mamy swoje cele i marzenia, chcemy je zrealizować. Potrzebujemy wolności.Wolności od domu, rodziców ,by zrozumieć co naprawdę w życiu jest najważniejsze. Zrozumieć ,czym jest DOROSŁOŚĆ. Czy jest ona taka zła, skoro ciągle rodzice nas nią straszą?

-  Już chcesz być dorosła? Zobaczysz jakie to ciężkie życie. Zobaczysz jeszcze będziesz chciała wrócić do dzieciństwa!- ciągle słyszę słowa mamy 

Dla rodziców zawsze będziemy dziećmi. Nie ważne,czy mamy 7, 18 ,30 lat. Wielką krzywdą dla człowieka jest wiek 25 ,30 i mieszkanie w domu rodzinnym i ta nieświadomość dorosłości. Doznaj jej!
Dla mnie 25 lat to ważny wiek. Już nie ma czasu na zastanawianie się nad celami życia. Trzeba je mieć. Dążyć do nich.Ustabilizować się. To ma być priorytet. 

DOROSŁOŚĆ
Uwierz mi nie ma się czego bać. Nowi ludzie, nowe doświadczenia, reakcje, opinie. Żyjesz swoim życiem. Ciesz się nim. A powiedzenie ,, Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz'' nabiera nowego sensu. Dlaczego? 
To jakie będzie Twoje życie zależy tylko od Ciebie- nikogo innego. Którą drogę wybierzesz i tak będziesz musiał ją przekroczyć. To co zrobisz dla siebie buduje Twoją przyszłość. A chyba każdy chce, by była ona jak najlepsza. Pomyśl!



Wkroczyłam w tą dorosłość. Nie zawsze jest łatwo. Nie zawsze są szczęśliwe chwile, chwile wolności. 
Możesz spać do popołudnia. Naczynia zamiast po obiedzie, myjesz po kolacji. Pranie włączasz jak zdajesz sobie sprawę ,że naprawdę nie masz się w co ubrać. Lodówka jest pełna jeśli pamiętasz o zakupach. A płacz dziecka sąsiadów i warczenie psa słyszysz co noc. Życie. Czasem pod górkę ,czasem w dół.
Najważniejsze,że sama decydujesz o życiu i o tym ,co się w nim dzieje. Praca pozwala Ci poznać wartość pieniądza. A dłuższy czas poza rodzinnym domem sprawia,że dostrzegasz rzeczy, które wcześniej nie widziałaś. Jesteś mądrzejsza z każdym dniem. Uczysz się dorosłości od pierwszej chwili, w której w nią wkroczyłaś.Cieszysz się. 

Nie jest tak źle. Zaczęłam kolejny etap życia. Jestem z siebie dumna. Taka kolej rzeczy. Robię duży krok do przodu , nie cofam się. 
Nie chce wracać do czasów dzieciństwa. 
A Ty? 
Chcesz być nadal dzieckiem?

22 komentarze

  1. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Dorosłość nie jest taka zła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie każdy z nas ma w sobie coś z dziecka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana dużo sukcesów życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Etap wkraczania w dorosłość mam już dawno za sobą i teraz patrzę jak rośnie mój synek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten etap mam już dawno za sobą ale nie żałuję, że etap dziecka jest już za mną. Teraz jestem matką i żoną, jestem szczęśliwa i zdrowa więc po co wracać do tamtego czasu ;)
    Pozdrawiam i dołączam do obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, po co wracać. Trzeba cieszyć się teraźniejszością.Pozdrawiam ;*

      Usuń
  6. A dla mnie zupełnie przeciwnie- rodzina wielopokoleniowa mieszkajaca w jednym, dużym domu to cos pięknego. Mam znajomych, którzy chcieli być strasznie dorośli i co? Albo mieszkania opłacają im rodzice albo kursują miedzy swoim mieszkaniem a domem rodzinnym i przywożą jedzenie w słoikach od mamusi:) Najważniejsze jest to co się ma w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wiedzieć ,co oczekuje się od życia. Nie każdemu pasuje poza domem rodzinnym -to normalne. Każdy z nas jest inny.Myślę,że to jest zależne od priorytetów i celów w życiu ;)

      Usuń
  7. Ja nie czuję jeszcze, że wkraczam w dorosłość. Dopiero zaczęłam studia, mieszkam z mamą, więc nadal czuję się dzieciaczkiem. Powoli dorastam, mimo że emocjonalnie jestem(CHYBA!) dość dojrzała. :) Lubię czuć się dzieckiem, a dorosłość prawdopodobnie odczuję wtedy, kiedy wyprowadzę się z domu.

    OdpowiedzUsuń
  8. czasem wydaje mi się, że mimo moich prawie 25lat nadal jestem dzieckiem. Trochę dużym, ale dzieckiem. W rodzinnym domu nie mieszkam od dobrych kilku lat i uważam podobnie jak Ty- mieszkanie z dala od rodziców uczy nas wiele- przede wszystkim samodzielności, umiejętności podejmowania decyzji i brania odpowiedzialności za nie. Wydaje mi się, że wiem, co jest dobre, a co złe, ale czasem zwyczajnie, jak dzieciak dzwonię do rodziców i pytam ich o zdanie. Czasem lepiej posłuchać opinii kogoś z boku, a kto jak nie rodzice chce dla nas najlepiej? :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie chciałam dorosnąć. Ale nie miałam innego wyboru i stało się to prędzej niż myślałam. Czasem tęsknie za dzieciństwem, ale da się przeżyc :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dużo szczęścia. Ja już dawno wkroczyłam w ten etap...Nie jest łatwo, ale cóż :P Tak to w życiu bywa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czasami chciałabym na chwilę wrócić do sielskiego dzieciństwa, pewnie dlatego, że zbyt szybko wyfrunęłam z gniazda. Szybko wkroczyłam w dorosłość! Już praktycznie 9 lat jestem poza domem, ba...poza naszym krajem! Ale na szczeście, już w przyszłym roku wracamy z mężem na stałe do Polski, do rodziny za którą mocno tęsknie i do domku, na który sami, dzięki ciężkiej pracy w Irlandii zapracowaliśmi i wybudowaliśmy. Po powrocie, zamierzam także realizować swoje dalsze cele i marzenia. Choć już większość się spełniło :) Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  12. Czasami chciałabym wrócić do dzieciństwa. Ale dorosłość nie jest aż taka zła, jak się niektórym wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  13. ha, bardzo niedawno poruszałam ten temat na swoim blogu :D
    każdy osiąga dorosłość w innym momencie, ja się czuję na... 20 lat, mimo, że mam prawie 25 ;) życie samemu i chodzenie do pracy to fajne doświadczenia, wcale nie musi być sztywno i strasznie ;) lubię dorosłość i obecnie czuję się tu lepiej niż na studiach.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasami kiedy brak mi sił do codzienności pojawia się ta myśl o cofnięciu czasu.. ale po 30 sekundach to mija i cieszę się tym co mam :)
    Mój Blog

    OdpowiedzUsuń
  15. Dorosłość/dojrzałość niekoniecznie musi iść w parze z życiem poza domem rodzinnym. To bardzo zależy od relacji z rodziną. Można żyć w domu rodzinnym i być samodzielnym a można żyć gdzieś na swoim i być uzależnionym od rodziców. Dużo zależy od konkretnej sytuacji,relacji i okoliczności. Skrajne niesłuchanie zdanie innych to raczej domena niedojrzałości,moim zdaniem. Bo co innego jest skrajnie stosować się do tego,co mówią inni a co innego brać pod uwagę czyjeś zdanie. Można go wysłuchać,rozważyć i zrobić po swojemu. Nie jesteśmy bezbłędni,czasem sprawa inaczej wygląda z perspektywy kogoś z zewnątrz. Ale każdy inaczej na to patrzy oczywiście. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. nie zapomnę, jak nie mogłam się doczekać odebrania dowodu :)
    www.wkrotkichzdaniach.pl - nowości na blogu!:)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja chcę zatrzymac się na etapie studiow!!!

    Zapraszam do mnie: http://roxyolsen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też mam 25 lat :-) i jest super. To wszystko co napisałaś jak najbardziej prawda. Nie chciałabym być znów dzieckiem :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Hello sweetie ! Thanks so much for popping over to my blog and leaving me a little message !
    I don’t understand this language but the photo is absolutely beautiful :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i obserwacje. Miło,że doceniasz mój czas i pasje .
Obserwujesz- daj znać w komentarzu.